Wałbrzych- Książ- Świebodzice, 21 kwietnia 2018.

Było szybko, łatwo i przyjemnie. Nie mogło być inaczej, skoro cała trasa liczyła sobie ok. 12 km długości i nie znajdowały się na niej żadne poważne podejścia. Celem wycieczki było przegonienie starszych córek (mojej i brata) po lesie, a dla nas, starszyzny, rozgrzewka przed planowanym wypadem w góry Sowie i Bardzkie, ale o tym kiedy indziej.

Nasza wyprawa wiodła szlakami zielonym i czarnym, przy czym ten drugi prowadził nas w końcowym etapie wycieczki. Do zielonego doszliśmy dopiero po zaliczeniu dwóch kilometrów łączących stację kolejową Wałbrzych Szczawienko z okolicami wałbrzyskiej palmiarni, a smak wycieczki poczuliśmy po przekroczeniu Pełcznicy nieco dalej. Pojawił się las, lekkie podejścia i nagle, dosyć niespodziewanie wyłoniły się przed nami ruiny zamku Stary Książ.

Trzeba przyznać, że zrobiły na nas bardzo fajne wrażenie. Tym większe, że jak się okazuje, nie są to tylko romantyczne sztuczne ruiny zamku wzniesionego na zlecenie dawnego właściciela książańskich dóbr-
Jana Henryka VI von Hochberg. Wcześniejszej historii tego miejsca dowiodły badania archeologiczne prowadzone na początku lat 90-tych XX wieku. To znacznie podniosło jakość obioru i walory tego, moim zdaniem, magicznego miejsca.

Malownicze ruiny zamku Stary Książ.

Po opuszczeniu ruin ruszyliśmy w kierunku głównego celu podróży- założenie zamku Książ. Przez pewien czas szliśmy górną krawędzią wąwozu, by w pewnym momencie stosunkowo ostro zejść w pobliże koryta Pełcznicy. Droga wzdłuż rzeki byłaby niezwykle fascynująca, gdyby nie wszechobecny bałagan, „tony” śmieci i… kolor wody. No cóż, świadomość obecności dużego miasta, jakim jest Wałbrzych, powinna nas przygotować na takie widoki.

Po otrząśnięciu się z pierwszego, negatywnego wrażenia zaczęliśmy doceniać uroki miejsca, w którym się znaleźliśmy, a wielkie, choć przygnębiające, wrażenie zrobiły na nas pozostałości Łabędziego Stawu oraz pomnika, posadowionego na małej wysepce, a poświęconego zmarłym na apopleksję synom wzmiankowanego wcześniej Jana Henryka VI.

Suchy Łabędzi Staw i resztki pomnika poświęconego synom Jana Henryka VI von Hochberga.

Po przejściu ok. pół kilometra dotarliśmy do pomnika przyrody jakim jest, liczący od 400 do 600 lat, cis Bolko. Stąd było nieco pod górę, ale niebawem dotarliśmy do zabudowań stanowiących elementy założenia zamku Książ. Po szybkim posileniu się i krótkim wypoczynku obeszliśmy Dziedziniec Honorowy zamku, który otacza balustrada z pięknymi barokowymi rzeźbami. Robi naprawdę ogromne wrażenie. Zresztą spójrzcie sami:

Barokowa figura i lew- balustrada
Dziedzińca Honorowego.

Na sam zamek nie wchodziliśmy. Nie było to naszym celem. Kroki skierowaliśmy w stronę nieodległej stadniny ogierów- „Stado Książ”. Trzeba przyznać, że jest niesamowita. Niewątpliwym plusem jest to, że po kupieniu biletów nikt nie stoi nad turystami z batem, a jedynym wyznacznikiem jest kierunek zwiedzania. Imponujące, przynajmniej dla nas, były pierwsza część zwiedzania, kiedy można było obejrzeć fantastyczne, zabytkowe powozy, oraz ujeżdżalnia.

Po spędzeniu ok. 2 godzin w obiektach Stada ruszyliśmy w kierunku Świebodzic. Warte odnotowania na tym odcinku są dom myśliwski (stara przepompownia wody), kamienne mosty oraz Brama Lwów wyznaczająca obecnie granicę Książańskiego Parku Krajobrazowego. Zadowoleni udaliśmy się jeszcze na świebodzicki rynek z wartym uwagi ratuszem z lat 1779-1781, a stamtąd na pociąg, który miał nas odwieźć do Wrocławia.

Trasa wycieczki za mapa-turystyczna.pl. Nie obejmuje odcinka ze stacji Wałbrzych Szczawienko do Palmiarni, ze względu na brak szlaku turystycznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *